Strona główna  /  Dieta  /  Tłuszcze trans co to? Skutki dla zdrowia i gdzie występują

Talerz z frytkami, burgerem, margaryną i ciastkami jako przykłady produktów bogatych w tłuszcze trans

Tłuszcze trans co to? Skutki dla zdrowia i gdzie występują

Dieta

Na etykietach widzisz hasło „tłuszcze trans” i zastanawiasz się, co właściwie kryje się za tą nazwą. Te niepozorne składniki z przetworzonej żywności od lat wiąże się z ryzykiem choroby serca, cukrzycy i otyłości brzusznej. Z tego tekstu dowiesz się, czym są tłuszcze trans, gdzie je spotykasz na co dzień i jak skutecznie ograniczyć ich ilość w diecie, nie wprowadzając rewolucji w swoim jadłospisie.

Tłuszcze trans – co to jest i jak powstają?

Gdy mówimy o tłuszczach trans, chodzi o konkretny rodzaj nienasyconych kwasów tłuszczowych, których budowa została „przekręcona” w niekorzystny sposób. Ten z pozoru drobny detal chemiczny ma duże znaczenie dla Twojego zdrowia, bo wpływa na serce, naczynia, metabolizm i ryzyko wielu chorób cywilizacyjnych. W Europie ograniczono już zawartość przemysłowych tłuszczów trans w produktach, ale nadal spotkasz je w części wyrobów piekarniczych, słodyczach, fast foodach oraz naturalnie w mięsie przeżuwaczy i nabiale.

W ostatnich latach przepisy unijne zmusiły producentów do zmiany receptur, szczególnie tam, gdzie kiedyś używano tanich, częściowo utwardzonych olejów roślinnych. Mimo tego tłuszcze trans występują w przetworzonej żywności sprzedawanej w barach szybkiej obsługi, małych cukierniach czy w niektórych importowanych produktach, które nie zawsze podlegają tak ścisłej kontroli jak duże, znane marki. Nie da się ich całkowicie wyeliminować z rynku, dlatego to Twoje wybory przy półce sklepowej i przy zamawianiu posiłku decydują, ile ich realnie zjesz.

Co to są izomery trans kwasów tłuszczowych?

Każdy kwas tłuszczowy ma łańcuch węglowy, do którego przyłączone są atomy wodoru, a pomiędzy niektórymi atomami węgla znajduje się wiązenie podwójne. W typowych, „zdrowych” tłuszczach nienasyconych to wiązanie występuje w konfiguracji „cis”, czyli atomy wodoru są po tej samej stronie łańcucha, co sprawia, że cząsteczka jest zgięta. W izomerach trans atomy wodoru ustawiają się po przeciwnych stronach, łańcuch robi się bardziej prosty, a cząsteczka przypomina kształtem kwasy tłuszczowe nasycone, choć chemicznie wciąż jest nienasycona.

Taka zmiana geometrii wpływa na zachowanie tłuszczu w temperaturze pokojowej. Konfiguracja „trans” powoduje, że tłuszcz staje się twardszy, ma wyższą temperaturę topnienia i jest stabilniejszy podczas przechowywania. Proste łańcuchy łatwiej się do siebie „układają”, dlatego tłuszcze z większą zawartością izomerów trans mają konsystencję zbliżoną do smalcu czy masła, nawet jeśli pierwotnie pochodziły z oleju roślinnego w postaci płynnej. Ta pozornie korzystna cecha technologiczna okazuje się dla organizmu dużym obciążeniem.

Z punktu widzenia diety warto rozróżnić trzy grupy: tłuszcze nasycone, typowe nienasycone kwasy tłuszczowe w konfiguracji „cis” oraz izomery trans. Tłuszcze nasycone, obecne między innymi w maśle i tłustym mięsie, także są stałe w temperaturze pokojowej, ale ich działanie na profil lipidowy jest inne niż przemysłowych tłuszczów trans. Klasyczne oleje roślinne w formie płynnej zawierają głównie izomery „cis”, które sprzyjają niższemu poziomowi cholesterolu LDL, podczas gdy nawet niewielka ilość przemysłowych tłuszczów trans działa na profil lipidowy w zdecydowanie mniej korzystny sposób.

Jak powstają tłuszcze trans w przemyśle spożywczym?

Najważniejszym sztucznym źródłem tłuszczów trans był przez wiele lat proces częściowego uwodornienia olejów roślinnych. Polega on na tym, że do płynnego oleju wprowadza się pod ciśnieniem wodór i przepuszcza go przez katalizator, dzięki czemu część wiązań podwójnych zostaje nasycona. Jeśli proces przerwie się w połowie, część wiązań zmienia układ z „cis” na „trans”, a olej zaczyna twardnieć i zyskuje cechy masła, zachowując przy tym stosunkowo niską cenę i roślinne pochodzenie.

Dlaczego przemysł tak chętnie sięgał po częściowo uwodornione oleje roślinne? Tłuszcz z dużą zawartością izomerów trans jest bardziej odporny na jełczenie, ma dłuższy okres przydatności do spożycia i nadaje produktom pożądaną strukturę, co bardzo ułatwia produkcję herbatników, kremów cukierniczych, nadzień czy frytek mrożonych. Jeśli uwodornienie jest całkowite, wiązania podwójne znikają i izomery trans praktycznie się nie tworzą, ale taki w pełni utwardzony tłuszcz jest bardzo twardy i trudny do zastosowania w wielu wyrobach, dlatego przez lata wybierano proces częściowy, który dawał miękki, ale nadal stały tłuszcz roślinny.

Izomery trans powstają też wtedy, gdy oleje roślinne przez długi czas przebywają w wysokiej temperaturze. W praktyce dzieje się to na przykład podczas smażenia we fryturze w lokalach gastronomicznych, gdzie ten sam tłuszcz bywa używany wielokrotnie w ciągu dnia. Im częściej olej jest podgrzewany i im dłużej utrzymuje się go w wysokiej temperaturze, tym więcej niekorzystnych przekształceń zachodzi w cząsteczkach kwasów tłuszczowych, w tym zmiana konfiguracji na „trans”.

W mniejszym stopniu proces ten może zachodzić także podczas intensywnej rafinacji olejów roślinnych, szczególnie jeśli producenci stosują wysokie temperatury przez dłuższy czas. Nowoczesne technologie starają się ograniczać ten efekt, ale wciąż pewne ilości przemysłowych izomerów trans mogą pojawiać się w tanich olejach do smażenia, mieszankach tłuszczowych czy margarynach o nieaktualizowanej od lat recepturze. Dla osoby, która często korzysta z gotowych dań i smażonych przekąsek, zsumowany ładunek takich tłuszczów może być odczuwalny dla układu krążenia.

Przez lata producenci korzystali z częściowo uwodornionych olejów z bardzo prostego powodu: taka technologia dawała wymierne korzyści ekonomiczne i produkcyjne, między innymi:

  • niższy koszt surowca w porównaniu z masłem czy wysokiej jakości olejami roślinnymi,
  • dłuższa trwałość produktów i mniejsze straty związane z jełczeniem tłuszczu,
  • łatwiejsza kontrola konsystencji wyrobów piekarniczych, cukierniczych i fast foodów.

W odpowiedzi na dane naukowe Unia Europejska wprowadziła limit zawartości przemysłowo dodanych izomerów trans. Od 2021 roku obowiązuje przepis, że w tłuszczu użytym w produkcie nie może być więcej niż 2 g przemysłowych tłuszczów trans na 100 g tłuszczu. Przepis ten dotyczy olejów i tłuszczów wytworzonych przemysłowo, nie obejmuje natomiast naturalnie występujących izomerów trans w mięsie i mleku przeżuwaczy, bo tam ich ilości są z reguły znacznie niższe.

Dzięki tym ograniczeniom większość dużych producentów żywności w Polsce i w innych krajach UE wycofała z receptur częściowo uwodornione oleje roślinne. Mimo to konsumenci nadal muszą uważnie czytać składy, bo przepisy nie zakazują całkowicie obecności izomerów trans, a jedynie ograniczają ich ilość. Wciąż też istnieje ryzyko, że poza domem trafisz na smażenie na starej fryturze, która w praktyce może dostarczać więcej tłuszczów trans niż paczka nowoczesnych ciastek z dużej fabryki.

Nazwa „częściowo utwardzone tłuszcze roślinne” lub „tłuszcz roślinny utwardzony” w składzie produktu to sygnał, że mogą znajdować się w nim tłuszcze trans, dlatego warto traktować taki zapis jako czerwone światło przy wyborze danego wyrobu.

Jak powstają naturalne tłuszcze trans w produktach odzwierzęcych?

Tłuszcze trans nie są wyłącznie wynalazkiem przemysłu, bo część z nich powstaje naturalnie w przewodzie pokarmowym przeżuwaczy. W żwaczu krowy, owcy czy kozy bakterie jelitowe prowadzą proces nazywany biohydrogenacją, czyli stopniowym uwodornieniem nienasyconych kwasów tłuszczowych pochodzących z paszy. Po drodze tworzą się różne pośrednie izomery, w tym izomery trans, które następnie wbudowują się w tkankę tłuszczową zwierzęcia i przechodzą do mleka.

Naturalne izomery trans wytwarzane w organizmach przeżuwaczy różnią się profilem od typowych przemysłowych tłuszczów trans z częściowo uwodornionych olejów roślinnych. W mleku i mięsie krów znajdziesz na przykład kwas wakcenowy oraz różne formy sprzężonego kwasu linolowego (CLA), podczas gdy w olejach po częściowym uwodornieniu dominują inne izomery, których wpływ na organizm jest zdecydowanie mniej korzystny. Ta różnica w składzie sprawia, że ocena ryzyka dla zdrowia nie jest identyczna dla obu grup.

W praktyce zawartość naturalnych tłuszczów trans w produktach odzwierzęcych jest stosunkowo niewielka. W typowym mleku krowim udział izomerów trans stanowi zazwyczaj od 2 do 6 procent wszystkich kwasów tłuszczowych, a w mięsie wołowym zwykle jeszcze mniej. Dla porównania, w czasach szerokiego stosowania częściowo uwodornionych olejów roślinnych pojedyncza porcja twardej margaryny lub wyrobu cukierniczego mogła dostarczać kilkakrotnie więcej izomerów trans niż całodzienna porcja nabiału.

Aktualny stan wiedzy sugeruje, że naturalne tłuszcze trans z mięsa i mleka mogą mieć inny wpływ na organizm niż przemysłowe odpowiedniki. Niektórym izomerom CLA przypisuje się potencjalnie neutralne, a nawet korzystne działanie, choć dawki używane w badaniach są zwykle dużo wyższe niż te, które dostarcza codzienne jedzenie. Mimo tego specjaliści od żywienia podkreślają, że produkty odzwierzęce nie powinny być głównym źródłem tłuszczu w diecie, a przewaga powinna należeć do olejów roślinnych bogatych w tłuszcze nienasycone w konfiguracji „cis”.

Gdzie występują tłuszcze trans w codziennej diecie?

Nawet po zmianach przepisów tłuszcze trans wciąż obecne są w codziennym jadłospisie wielu osób. Pochodzą zarówno z naturalnych produktów odzwierzęcych, jak i z przetworzonej żywności, szczególnie tej, która zawiera tanie mieszanki tłuszczowe lub była smażona w głębokim tłuszczu. Źródłem mogą być zarówno zakupy w supermarkecie, jak i szybki posiłek w barze czy na stacji benzynowej.

W Polsce największe ilości tłuszczów trans tradycyjnie pochodziły z twardych margaryn, wyrobów cukierniczych i przekąsek smażonych na głębokim tłuszczu. Po wprowadzeniu limitów unijnych i nacisku ze strony organizacji zdrowotnych część z tych produktów ma już bardzo niski poziom izomerów trans, ale nie dotyczy to wszystkich kategorii. Dla konsumenta wyzwaniem jest odróżnienie produktów, w których problem został rozwiązany, od tych, które wciąż opierają się na przestarzałych recepturach.

Jakie produkty zawierają najwięcej tłuszczów trans?

Tłuszcze trans w diecie pochodzą z dwóch głównych źródeł, które warto odróżnić, aby lepiej ocenić ich wpływ na zdrowie: z przemysłowo wytwarzanych tłuszczów częściowo uwodornionych oraz z naturalnych produktów od przeżuwaczy. W każdej z tych grup można wskazać typowe kategorie żywności, w których udział izomerów trans bywa wyższy niż przeciętnie:

  • produkty z przemysłowymi tłuszczami trans – dawne twarde margaryny kostkowe, niektóre wyroby cukiernicze, krakersy, nadziewane herbatniki, tanie polewy cukiernicze, mrożone dania smażone we fryturze, fast foody,
  • produkty naturalnie zawierające tłuszcze trans – tłuste części wołowiny i baraniny, pełnotłuste produkty mleczne od krów, owiec i kóz, masło, śmietana, sery żółte,
  • dania serwowane poza domem – frytki, pączki, churros, krokiety, panierowane mięsa i sery smażone w głębokim tłuszczu, szczególnie w małych lokalach gastronomicznych.

Rzeczywista zawartość tłuszczów trans w danym produkcie może się bardzo różnić w zależności od kraju, producenta i przyjętej technologii. Wiele dużych marek zredukowało zawartość izomerów trans w margarynach i słodyczach praktycznie do śladowych ilości, podczas gdy w produktach regionalnych, wyrobach z małych piekarni czy niektórych słonych przekąskach nadal mogą pojawiać się ich podwyższone ilości. Najwyższe poziomy historycznie notowano w twardych margarynach, tłustych kremach cukierniczych i przekąskach smażonych w głębokim tłuszczu.

Dla ułatwienia orientacji przy wyborze żywności warto spojrzeć na przykładowe zakresy zawartości tłuszczów trans w różnych grupach produktów i powiązać je z rodzajem źródła:

Grupa produktów Typ tłuszczów trans (przemysłowe/naturalne) Przykładowy zakres zawartości tłuszczów trans (g/100 g tłuszczu lub % tłuszczu) Ważna uwaga dla konsumenta
Margaryny i mieszanki do smarowania głównie przemysłowe (dawniej), obecnie często śladowe kiedyś nawet 20–30 g/100 g tłuszczu, obecnie często <1 g/100 g szukaj informacji „bez tłuszczów trans” i unikaj zapisu „częściowo utwardzone tłuszcze roślinne” w składzie
Wyroby cukiernicze i ciastka przemysłowe w tanich wyrobach, naturalne w produktach na maśle od <1 do nawet 10–15% tłuszczu w produktach opartej na starej fryturze lub taniej margarynie im dłuższa lista składników i im tańszy produkt, tym większe ryzyko obecności tłuszczów trans
Fast foody i przekąski smażone głównie przemysłowe (z frytury) oraz niewielkie ilości naturalnych z mięsa od kilku do kilkunastu procent tłuszczu, zależnie od rodzaju użytego oleju i czasu jego eksploatacji zwracaj uwagę na częstotliwość spożywania takich dań, nawet jeśli pojedyncza porcja nie przekracza limitów
Mleko, masło, sery naturalne izomery trans zwykle 2–6% tłuszczu w przypadku mleka i masła, nieco mniej w serach umiarkowane ilości są akceptowalne, szczególnie jeśli w diecie dominuje chude mleko i jogurty
Wołowina, baranina i inne mięsa przeżuwaczy naturalne izomery trans zwykle 2–4% tłuszczu, w zależności od części mięsa i sposobu żywienia zwierząt częściej wybieraj chudsze kawałki mięsa i zadbaj o udział ryb oraz drobiu w diecie

Największe realne ryzyko związane z tłuszczami trans w diecie przeciętnej osoby wynika zwykle z częstego jedzenia produktów smażonych w głębokim tłuszczu i tanich wyrobów cukierniczych, a nie z umiarkowanego spożycia naturalnych produktów mlecznych o standardowej zawartości tłuszczu.

Jak zmieniła się zawartość tłuszczów trans w żywności pakowanej?

W latach 80. i 90. margaryny twarde, mieszanki do pieczenia i wiele ciastek pakowanych zawierało bardzo duże ilości przemysłowych tłuszczów trans. W tamtym okresie częściowo uwodornione oleje roślinne były dla producentów wygodnym i tanim składnikiem, a świadomość ich wpływu na choroby serca dopiero się rozwijała. Dopiero liczne badania epidemiologiczne oraz raporty organizacji zdrowotnych zwróciły uwagę na związek między spożyciem tych tłuszczów a zwiększonym ryzykiem zawału i udaru.

Z czasem presja ze strony towarzystw kardiologicznych, dietetyków i instytucji zdrowia publicznego sprawiła, że wiele firm dobrowolnie zaczęło modyfikować receptury, nawet zanim wprowadzono odgórne limity. Stopniowo zastępowano częściowo uwodornione oleje roślinnymi olejami płynnymi, tłuszczami o obniżonej zawartości izomerów trans lub mieszaninami z dodatkiem olejów bogatych w jednonienasycone kwasy tłuszczowe. Wprowadzenie unijnego limitu 2 g przemysłowych tłuszczów trans na 100 g tłuszczu dokończyło proces zmian, przez co w większości współczesnych produktów pakowanych ich zawartość spadła do wartości śladowych.

Monitoring rynku pokazał duże obniżenie zawartości izomerów trans w wielu kategoriach żywności. Dotyczy to w szczególności margaryn do smarowania pieczywa, mieszanek do pieczenia ciast, części batonów, ciastek i słodyczy, w których producenci chętnie chwalą się informacją „bez tłuszczów trans” lub „bez częściowo utwardzonych olejów roślinnych”. Analizy zawartości tłuszczów w tych produktach wykonywane przez niezależne jednostki badawcze potwierdzają, że średni poziom przemysłowych tłuszczów trans w żywności pakowanej uległ dużemu spadkowi.

  • importowane wyroby spożywcze z krajów o mniej restrykcyjnych przepisach dotyczących tłuszczów trans,
  • małe zakłady gastronomiczne i cukiernie korzystające z tanich, stałych tłuszczów smażalniczych starego typu,
  • dania i przekąski smażone we fryturach wielokrotnego użytku, szczególnie kiedy olej jest rzadko wymieniany.

Skutki tłuszczów trans dla serca i naczyń krwionośnych

Tłuszcze trans to jeden z najlepiej przebadanych składników żywności pod kątem ryzyka chorób serca i naczyń. Światowa Organizacja Zdrowia oraz europejskie i krajowe towarzystwa kardiologiczne jednoznacznie wskazują, że ich wysokie spożycie podnosi częstość zawałów serca, choroby wieńcowej i udarów mózgu. Dotyczy to przede wszystkim przemysłowych izomerów trans z częściowo uwodornionych olejów, ale przy bardzo wysokim spożyciu także naturalne źródła mogą dokładać swoją cegiełkę do obciążenia układu krążenia.

Na poziomie organizmu można wyróżnić kilka głównych sposobów działania tłuszczów trans na układ krążenia, które razem zwiększają ryzyko zmian miażdżycowych:

  • niekorzystna zmiana profilu lipidowego we krwi,
  • nasilenie stanu zapalnego w ścianie naczyń krwionośnych,
  • pogorszenie funkcji śródbłonka naczyniowego,
  • zwiększenie skłonności krwi do krzepnięcia,
  • wpływ na rozmieszczenie tkanki tłuszczowej i ciśnienie tętnicze.

Najlepiej poznanym mechanizmem jest wpływ tłuszczów trans na profil lipidowy. Spożywanie produktów bogatych w te tłuszcze prowadzi do wzrostu stężenia cholesterolu LDL, często określanego jako „zły cholesterol”, oraz jednoczesnego obniżenia stężenia cholesterolu HDL, który pełni rolę ochronną. W przeciwieństwie do tłuszczów nienasyconych w konfiguracji „cis” tłuszcze trans nie poprawiają profilu lipidowego, lecz go pogarszają, a to jedna z głównych dróg rozwoju miażdżycy. Dodatkowo mogą wpływać na poziom triglicerydów, co jeszcze bardziej obciąża naczynia.

Izomery trans działają także bezpośrednio na śródbłonek, czyli cienką warstwę komórek wyściełającą wnętrze naczyń krwionośnych. Zaburzają wytwarzanie czynników rozszerzających naczynia, sprzyjają powstawaniu mikrouszkodzeń ściany tętnic i zwiększają aktywność substancji prozakrzepowych. W efekcie krew staje się bardziej „lepka”, a blaszki miażdżycowe łatwiej narastają i ulegają destabilizacji. To z kolei przekłada się na większe ryzyko nagłego zamknięcia światła naczynia i wystąpienia zawału serca lub udaru.

Badania populacyjne i metaanalizy pokazują wyraźną zależność między spożyciem tłuszczów trans a ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych. Nawet gdy udział energii z tłuszczów trans sięga zaledwie 2 procent całkowitej energii diety, ryzyko choroby wieńcowej jest wyższe niż przy tej samej ilości energii pochodzącej z tłuszczów nienasyconych. W wielu analizach zastąpienie części kalorii z tłuszczów trans tłuszczami jednonienasyconymi lub wielonienasyconymi wiązało się z wyraźnym spadkiem częstości zawałów i innych zdarzeń sercowo-naczyniowych w badanych populacjach.

Zamiana części kalorii z tłuszczów trans na tłuszcze nienasycone z olejów roślinnych wyraźnie obniża ryzyko choroby wieńcowej, a z punktu widzenia kardiologa nie ma bezpiecznego poziomu spożycia przemysłowych tłuszczów trans.

Jak tłuszcze trans wpływają na masę ciała, cukrzycę i stany zapalne?

Wpływ tłuszczów trans nie kończy się na sercu i naczyniach. Te same produkty, które dostarczają izomerów trans, sprzyjają też rozwojowi otyłości, insulinooporności i przewlekłego stanu zapalnego niskiego stopnia. Takie tło metaboliczne jest jednym z głównych czynników prowadzących do cukrzycy typu 2, zespołu metabolicznego oraz niealkoholowej stłuszczeniowej choroby wątroby, co w dłuższej perspektywie mocno obciąża cały organizm.

Czy rodzaj tłuszczu wpływa na to, gdzie odkłada się tkanka tłuszczowa? Badania eksperymentalne na zwierzętach i obserwacyjne u ludzi sugerują, że diety bogate w tłuszcze trans mogą sprzyjać gromadzeniu tłuszczu trzewnego, czyli tego położonego w okolicy brzucha, wokół narządów wewnętrznych. Taki typ otyłości jest szczególnie niekorzystny, bo wiąże się z większym ryzykiem zaburzeń metabolicznych niż równomierne odkładanie tłuszczu podskórnie. Co istotne, efekt ten obserwowano nawet przy podobnej liczbie spożywanych kalorii, gdy zmieniał się głównie rodzaj tłuszczu.

Tłuszcze trans pogarszają także wrażliwość tkanek na działanie insuliny. Pod wpływem diety bogatej w izomery trans komórki mięśniowe i wątrobowe gorzej reagują na insulinę, co utrudnia wchłanianie glukozy z krwi. Organizm próbuje to kompensować, produkując więcej insuliny, ale z czasem dochodzi do przewlekłej insulinooporności i wzrostu poziomu glukozy na czczo. Badania populacyjne wskazują, że osoby z najwyższym spożyciem tłuszczów trans częściej rozwijają cukrzycę typu 2 niż osoby, które większość tłuszczów czerpią z olejów roślinnych, orzechów i ryb.

Izomery trans biorą también udział w nasilaniu przewlekłego stanu zapalnego niskiego stopnia. W wielu badaniach osoby spożywające dużo produktów zawierających tłuszcze trans miały podwyższone stężenie białka C-reaktywnego (CRP) oraz innych markerów zapalnych, a także wyższe stężenia cytokin prozapalnych, takich jak interleukina 6. Taki „cichy” stan zapalny nie daje zwykle wyraźnych objawów, ale przyspiesza rozwój miażdżycy, nasila insulinooporność i zwiększa podatność na inne choroby przewlekłe.

Skutki metaboliczne długotrwałego, wysokiego spożywania tłuszczów trans można podsumować w kilku praktycznych punktach, które dobrze oddają skalę problemu:

  • większe ryzyko rozwoju zespołu metabolicznego, łączącego otyłość brzuszną, zaburzenia lipidowe i nadciśnienie,
  • podwyższone ryzyko niealkoholowej stłuszczeniowej choroby wątroby, szczególnie przy jednoczesnym wysokim spożyciu cukrów prostych,
  • nasilenie insulinooporności i większe prawdopodobieństwo rozwoju cukrzycy typu 2,
  • przyspieszenie procesów zapalnych związanych z chorobami cywilizacyjnymi, takimi jak miażdżyca i część nowotworów.

Normy spożycia i zalecenia ekspertów dotyczące tłuszczów trans

Tłuszcze trans nie są człowiekowi do niczego potrzebne i nie pełnią żadnej funkcji, której nie mogłyby zastąpić inne tłuszcze. Z tego powodu wszystkie główne instytucje zajmujące się zdrowiem publicznym zalecają jak najniższe, możliwie bliskie zeru, spożycie przemysłowych izomerów trans. W praktyce chodzi o to, by unikać produktów, które nadal powstają z udziałem częściowo utwardzonych olejów roślinnych oraz ograniczać posiłki smażone w głębokim tłuszczu.

Różne organizacje formułują swoje zalecenia w podobny sposób, odnosząc się do procentowego udziału kalorii z tłuszczów trans w całkowitej wartości energetycznej diety. Dzięki temu można łatwo przeliczyć, ile gramów takich tłuszczów odpowiada bezpiecznemu limitowi dla konkretnej osoby w zależności od jej dziennego zapotrzebowania energetycznego.

Ile tłuszczów trans można zjeść bez podnoszenia ryzyka chorób?

Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, aby spożycie tłuszczów trans nie przekraczało 1 procenta całkowitej energii diety. W przypadku osoby jedzącej około 2000 kcal dziennie oznacza to mniej niż 2–2,5 g tłuszczów trans na dobę ze wszystkich źródeł. Dla kogoś o wyższym zapotrzebowaniu, na przykład 2500 kcal dziennie, limit jest nieco wyższy, ale nadal bardzo niski w porównaniu z ilością tłuszczu ogółem, który przeciętnie się spożywa.

W praktyce wielu ekspertów zaleca, by dążyć do jeszcze niższego spożycia i w miarę możliwości całkowicie usuwać z diety produkty, które zawierają przemysłowe tłuszcze trans. Oznacza to wybieranie żywności bez „częściowo utwardzonych tłuszczów roślinnych” w składzie, ograniczanie jedzenia smażonego na głębokim tłuszczu i sięganie po naturalne źródła tłuszczu bogate w kwasy jednonienasycone i wielonienasycone. Taka strategia sprawia, że udział tłuszczów trans w całej diecie staje się znikomy, a korzyści dla układu krążenia i metabolizmu są odczuwalne.

Aby zobrazować, jak różne instytucje podchodzą do tematu tłuszczów trans, można zestawić ich zalecenia w prostej tabeli z praktycznymi komentarzami:

Instytucja Zalecany maksymalny udział tłuszczów trans w energii Komentarz praktyczny (co to znaczy w codziennej diecie)
WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) <1% energii z tłuszczów trans dla 2000 kcal dziennie oznacza to mniej niż 2–2,5 g tłuszczów trans na dobę ze wszystkich źródeł
Europejskie instytucje ds. bezpieczeństwa żywności zalecenie jak najniższego spożycia, zwykle nie więcej niż 1% energii przy odpowiednim wyborze produktów pakowanych i ograniczeniu fast foodów łatwo zmieścić się w tych widełkach
Krajowe towarzystwa kardiologiczne i dietetyczne maksymalnie 1% energii, z naciskiem na redukcję przemysłowych tłuszczów trans w praktyce oznacza unikanie produktów z częściowo uwodornionymi tłuszczami i rzadkie sięganie po smażone przekąski

W kontekście norm warto jasno rozróżnić przemysłowe a naturalne tłuszcze trans. Limity prawne i zalecenia żywieniowe koncentrują się przede wszystkim na izomerach powstających podczas częściowego uwodornienia olejów roślinnych i w trakcie wielokrotnego podgrzewania tłuszczów do wysokiej temperatury. Niewielkie ilości naturalnych tłuszczów trans z mięsa i nabiału zazwyczaj mieszczą się w zalecanych poziomach, o ile w diecie dominują produkty o mniejszej zawartości tłuszczu i jednocześnie ograniczone jest spożycie wysoko przetworzonej żywności.

Szczególną ostrożność dotycząca tłuszczów trans zaleca się osobom z już istniejącymi chorobami serca, pacjentom z cukrzycą typu 2, kobietom w ciąży oraz dzieciom. W tych grupach nawet ilości mieszczące się w ogólnych normach mogą mieć mniej korzystny wpływ na profil lipidowy, stan zapalny i kontrolę glikemii. Dla nich dążenie do praktycznego zera w zakresie spożycia przemysłowych izomerów trans jest jednym z prostszych sposobów zmniejszenia ryzyka powikłań zdrowotnych.

Jak ograniczyć tłuszcze trans w codziennym jadłospisie?

Ograniczenie spożycia tłuszczów trans nie wymaga skomplikowanej diety ani liczenia każdego grama tłuszczu. Wystarczy kilka świadomych decyzji przy zakupach i zmiana podejścia do najczęściej wybieranych przekąsek, by udział tych tłuszczów w Twojej diecie wyraźnie spadł. Najwięcej możesz zyskać, koncentrując się na produktach, które kupujesz regularnie, a nie na okazjonalnych „wyskokach”.

Pomocne jest też przejście z myślenia „ile mogę zjeść”, na pytanie „z jakich produktów warto czerpać tłuszcz na co dzień”. Gdy głównym źródłem energii z tłuszczu stają się oleje roślinne, orzechy, nasiona i ryby, a nie tanie wyroby cukiernicze czy smażone fast foody, udział izomerów trans spada niemal automatycznie.

Przy zakupach w sklepie możesz zredukować ilość tłuszczów trans, wybierając inne wersje dobrze znanych produktów i zwracając uwagę na kilka prostych elementów składu:

  • zamieniaj twarde margaryny kostkowe na nowoczesne miękkie margaryny do smarowania lub na oleje roślinne używane na zimno,
  • wybieraj pieczywo i ciastka z piekarni korzystających z masła lub oleju roślinnego zamiast z tanich miksów tłuszczowych,
  • ograniczaj kupowanie gotowych wyrobów smażonych, takich jak pączki czy faworki, na rzecz wersji pieczonych.

Co możesz zrobić przy czytaniu etykiet, żeby lepiej ocenić ryzyko obecności tłuszczów trans? Kilka sformułowań w składzie produktu powinno od razu zwrócić Twoją uwagę i zachęcić do odłożenia opakowania na półkę:

  • szukaj w składzie sformułowań „częściowo utwardzone tłuszcze roślinne”, „tłuszcz roślinny utwardzony” lub „tłuszcz roślinny modyfikowany”,
  • zwracaj uwagę na bardzo długie listy składników i obecność „mieszanek tłuszczowych” bez dokładnego wyszczególnienia, z jakich olejów są zrobione,
  • gdy producent chwali się z przodu opakowania hasłem „bez tłuszczów trans”, w składzie zwykle znajdziesz konkretne oleje roślinne zamiast anonimowych miksów tłuszczowych.

Zmiana sposobu przygotowania posiłków w domu również mocno wpływa na ilość spożywanych tłuszczów trans. Rzadkie smażenie w głębokim tłuszczu, częstsze gotowanie, duszenie, pieczenie w rękawie i grillowanie sprawiają, że używasz mniej tłuszczu ogółem, a ten, który dodajesz, częściej pochodzi z płynnych olejów roślinnych o korzystniejszym profilu kwasów tłuszczowych. To prosty krok, który jednocześnie poprawia jakość diety i pomaga utrzymać prawidłową masę ciała.

W codziennym menu możesz stopniowo zastępować tłuszcze bogate w izomery trans zdrowszymi źródłami tłuszczu, które lepiej wspierają serce i metabolizm:

  • oleje roślinne tłoczone z rzepaku, oliwek, słonecznika czy lnu używane na zimno,
  • orzechy, migdały, pestki i nasiona jako dodatek do sałatek, jogurtów i dań głównych,
  • tłuste ryby morskie, takie jak łosoś, śledź czy makrela, dostarczające kwasów omega-3.

W typowym tygodniowym jadłospisie ograniczysz tłuszcze trans, jeśli przy zakupie pieczywa i słodyczy wybierzesz produkty o krótkim składzie bez „częściowo utwardzonych tłuszczów roślinnych”, do smarowania pieczywa sięgniesz po miękką margarynę z deklaracją braku tłuszczów trans lub po niewielkie ilości masła, a fast food potraktujesz jako okazjonalną przyjemność raz na tydzień–dwa, a nie stały element diety.

Jeśli zaczniesz zwracać większą uwagę na sposób produkcji i skład kupowanej żywności, ograniczysz spożycie przemysłowych tłuszczów trans prawie bezboleśnie. Wybór naturalnych, możliwie mało przetworzonych produktów, regularne sięganie po zdrowe źródła tłuszczu oraz rozsądne podejście do smażonych przekąsek daje realną korzyść dla serca i metabolizmu, a jednocześnie nie odbiera przyjemności jedzenia.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Czym są tłuszcze trans i dlaczego są szkodliwe?

Tłuszcze trans to konkretny rodzaj nienasyconych kwasów tłuszczowych, których budowa została „przekręcona” w niekorzystny sposób. Są to niepozorne składniki z przetworzonej żywności, które od lat wiąże się z ryzykiem choroby serca, cukrzycy i otyłości brzusznej, wpływając na serce, naczynia, metabolizm i ryzyko wielu chorób cywilizacyjnych.

Jakie produkty spożywcze zawierają najwięcej tłuszczów trans?

Tłuszcze trans pochodzą z produktów z przemysłowymi tłuszczami trans, takimi jak dawne twarde margaryny kostkowe, niektóre wyroby cukiernicze, krakersy, nadziewane herbatniki, tanie polewy cukiernicze, mrożone dania smażone we fryturze i fast foody. Występują też naturalnie w tłustych częściach wołowiny i baraniny, pełnotłustych produktach mlecznych od krów, owiec i kóz, maśle, śmietanie oraz serach żółtych.

Jak powstają przemysłowe tłuszcze trans?

Przemysłowe tłuszcze trans powstają głównie w procesie częściowego uwodornienia olejów roślinnych, gdzie do płynnego oleju wprowadza się wodór pod ciśnieniem z katalizatorem. Powstają również, gdy oleje roślinne są przez długi czas przebywają w wysokiej temperaturze, na przykład podczas wielokrotnego smażenia we fryturze w lokalach gastronomicznych.

Jak tłuszcze trans wpływają na zdrowie człowieka?

Spożycie tłuszczów trans podnosi ryzyko zawałów serca, choroby wieńcowej i udarów mózgu. Prowadzą do wzrostu stężenia „złego” cholesterolu (LDL) i obniżenia „dobrego” cholesterolu (HDL), nasilają stan zapalny, pogarszają funkcje naczyń krwionośnych, zwiększają skłonność krwi do krzepnięcia, sprzyjają otyłości brzusznej, insulinooporności i rozwojowi cukrzycy typu 2.

Jakie jest zalecane dzienne spożycie tłuszczów trans?

Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, aby spożycie tłuszczów trans nie przekraczało 1 procenta całkowitej energii diety. Dla osoby spożywającej około 2000 kcal dziennie oznacza to mniej niż 2–2,5 g tłuszczów trans na dobę ze wszystkich źródeł. Eksperci zalecają dążenie do jak najniższego, bliskiego zeru, spożycia przemysłowych izomerów trans.

Jakie sformułowania na etykietach wskazują na obecność tłuszczów trans?

Sformułowania takie jak „częściowo utwardzone tłuszcze roślinne”, „tłuszcz roślinny utwardzony” lub „tłuszcz roślinny modyfikowany” w składzie produktu powinny zwrócić uwagę konsumenta, ponieważ wskazują na możliwą obecność tłuszczów trans.

Redakcja polisclinic.pl

Nasz zespół redakcyjny z pasją zgłębia tematy zdrowia, medycyny, psychologii i diety. Chcemy dzielić się z Wami rzetelną wiedzą i sprawiać, by nawet najbardziej złożone zagadnienia stały się zrozumiałe oraz praktyczne w codziennym życiu.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?