To, co nauka potrafi zrobić technicznie, nie musi być legalne ani etycznie dopuszczalne. Współcześnie badania nad ludzkimi zarodkami są ograniczone, a modyfikowanie ich genomu w sposób, który mógłby zostać przekazany potomstwu, pozostaje przedmiotem szczególnie surowych zakazów i restrykcji.
Dlaczego techniczna możliwość nie oznacza zgody?
Pytanie, czy dziś takie eksperymenty byłyby dozwolone, nie dotyczy wyłącznie sprawności narzędzi laboratoryjnych. Obejmuje także ocenę ryzyka, ochronę godności człowieka, prawa przyszłych pokoleń oraz granice odpowiedzialności badacza.
Technologia CRISPR/Cas9 pokazała, że można stosunkowo precyzyjnie ingerować w DNA. Nie oznacza to jednak, że każda możliwa modyfikacja może zostać zastosowana u człowieka. Szczególnie odmiennie traktuje się terapię komórek konkretnego pacjenta oraz zmianę genomu zarodka, która może zostać odziedziczona przez jego potomków.
W tym drugim przypadku skutki nie ograniczają się do osoby poddanej procedurze. Zmieniony materiał genetyczny może przechodzić przez kolejne pokolenia, a obecna wiedza nie pozwala przewidzieć wszystkich konsekwencji takiej ingerencji. Ograniczenia nie wynikają więc wyłącznie z braku dostatecznie dobrej technologii. Są także wynikiem wyboru prawnego i etycznego.
Nauka jako profesja i zobowiązanie społeczne
Naukowiec nie działa wyłącznie jako osoba, która chce sprawdzić, czy określona procedura jest możliwa. Nauka jest profesją, czyli działalnością związaną ze szczególnym zaufaniem społecznym i szczególnymi obowiązkami. Profesje modyfikują zakres zwykłych obowiązków moralnych, ale nie dają nieograniczonej swobody działania.
Lekarz może mieć obowiązek udzielenia pomocy w sytuacji, w której przypadkowy świadek nie musi podejmować interwencji. Badacz z kolei przyjmuje na siebie obowiązek rzetelności, oceny ryzyka i ochrony osób, których dotyczą jego badania. Nie wystarczy, że eksperyment przynosi nową wiedzę albo może w przyszłości prowadzić do terapii.
Profesjonalizm oznacza także ograniczenie. Celem nauki nie jest realizacja dowolnego projektu badacza, lecz rozwój wiedzy w sposób zgodny z wartościami, które uzasadniają istnienie tej profesji. W przypadku badań biomedycznych są to między innymi ochrona zdrowia, poszanowanie autonomii, bezpieczeństwo uczestników oraz ochrona godności człowieka.
Granice dopuszczalności w badaniach genetycznych
Najważniejsze rozróżnienie dotyczy terapii somatycznej i terapii germinalnej. Terapia somatyczna obejmuje komórki ciała konkretnej osoby. Zmiana nie powinna być przekazywana jej dzieciom. Modyfikacja germinalna dotyczy natomiast komórek rozrodczych, zarodka albo materiału, z którego mogą powstać komórki rozrodcze. Jej skutki mogą stać się dziedziczne.
| Typ ingerencji | Zakres zmian | Status prawny | Główny dylemat |
|---|---|---|---|
| Terapia somatyczna | Komórki ciała konkretnego pacjenta, bez zamierzonej zmiany dziedzicznej | Może być dopuszczalna po spełnieniu wymogów prawa, zgody pacjenta i kontroli etycznej | Bezpieczeństwo procedury i proporcja między ryzykiem a możliwą korzyścią |
| Badania in vitro na wczesnych zarodkach | Zmiany obserwowane w zarodku poza organizmem, bez implantacji | Dopuszczalność zależy od prawa danego państwa, celu badania, źródła materiału i zgody komisji etycznej | Status zarodka, granice badań i zakaz doprowadzania do ciąży w wielu systemach prawnych |
| Modyfikacja germinalna z możliwością dziedziczenia | Zmiana genomu zarodka lub komórek rozrodczych, która może przejść na potomstwo | W wielu państwach zakazana albo objęta bardzo daleko idącymi ograniczeniami | Nieodwracalne skutki, brak zgody przyszłych pokoleń i ryzyko niezamierzonych zmian |
Nie można więc powiedzieć, że wszystkie badania na zarodkach mają taki sam status. Czym innym jest obserwacja wczesnego rozwoju zarodka in vitro, a czym innym próba jego implantacji po modyfikacji. Najbardziej restrykcyjnie traktuje się działania, które mogłyby doprowadzić do urodzenia osoby z celowo zmienionym genomem i przekazania tej zmiany dalej.
Jednym z punktów odniesienia w Europie jest Konwencja o prawach człowieka i biomedycynie, znana jako Konwencja z Oviedo. Jej zasady wyrażają między innymi ochronę godności i tożsamości człowieka oraz zakaz działań mających na celu modyfikowanie genomu potomków. Szczegółowe przepisy różnią się między państwami, dlatego nie należy twierdzić, że identyczny zakaz obowiązuje w każdym kraju świata. Wspólny pozostaje jednak szeroki sprzeciw wobec klinicznego stosowania dziedzicznej modyfikacji genomu.
W Polsce badania biomedyczne podlegają przepisom krajowym, zasadom wykonywania zawodu oraz ocenie komisji bioetycznych. Sam fakt uzyskania zgody właściciela materiału biologicznego nie wystarcza. Badanie musi mieć uzasadniony cel, odpowiednią metodologię i akceptowalny poziom ryzyka.
Diagnostyka preimplantacyjna jest przykładem rozwiązania o innym charakterze niż modyfikacja genomu. W ramach procedury in vitro można badać zarodki pod kątem określonych nieprawidłowości genetycznych, ale nie oznacza to ich „naprawiania”. Wybór zarodka wolnego od konkretnej choroby i zmiana DNA zarodka to dwie różne interwencje, zarówno pod względem technicznym, jak i etyczno-prawnym.
Jakie zagrożenia budzą modyfikacje zarodków?
Największy problem polega na tym, że ewentualny błąd nie musiałby dotyczyć wyłącznie uczestnika eksperymentu. Mógłby pojawić się w części komórek, zostać ujawniony dopiero po latach albo zostać przekazany kolejnym pokoleniom. Na obecnym poziomie wiedzy nie da się wykluczyć wszystkich takich następstw.
Najczęściej wskazuje się następujące zagrożenia:
- Mutacje poza celem – narzędzie może zmienić także inne fragmenty genomu niż zamierzony gen, a skutki takiej zmiany mogą być trudne do wykrycia.
- Mozaikowatość genetyczna – nie wszystkie komórki zarodka muszą zostać zmodyfikowane w ten sam sposób, co komplikuje ocenę bezpieczeństwa i skutków biologicznych.
- Brak zgody przyszłych pokoleń – osoba, która odziedziczy zmianę, nie może wyrazić zgody na ingerencję wpływającą na jej życie i potomstwo.
- Ryzyko eugeniki – granica między leczeniem ciężkiej choroby a ulepszaniem cech człowieka może stopniowo przesuwać się w stronę selekcji pożądanych właściwości.
- Pogłębienie nierówności – dostęp do kosztownych modyfikacji mógłby zostać ograniczony do zamożnych grup, tworząc trwałe różnice biologiczne i społeczne.
Nie każda modyfikacja ma ten sam ciężar moralny. Usunięcie mutacji powodującej ciężką, śmiertelną chorobę jest zwykle oceniane inaczej niż zwiększanie wzrostu, zdolności poznawczych czy odporności na określone warunki. Problem polega na tym, że nawet cel terapeutyczny nie usuwa ryzyka biologicznego ani pytania o skutki dziedziczne.
O dopuszczalności eksperymentu nie decyduje sama możliwość wykonania procedury. Decydują także jej cel, ryzyko, sposób uzyskania zgody i wpływ na osoby, które nie mogą jeszcze uczestniczyć w tej decyzji.
Czy prawo nadąży za nauką?
Prawo będzie musiało reagować na nowe metody, ale nie powinno robić tego wyłącznie pod presją laboratoryjnych możliwości. Decyzja o dopuszczeniu modyfikacji dziedzicznych jest decyzją społeczną. Wymaga udziału naukowców, lekarzy, prawników, komisji bioetycznych i obywateli.
Dlatego odpowiedź na pytanie, czy dziś takie eksperymenty byłyby dozwolone, brzmi: badania nad ludzkimi zarodkami mogą być dopuszczalne w niektórych, ściśle określonych ramach, ale kliniczna modyfikacja ich genomu z możliwością przekazania zmian potomstwu jest obecnie zasadniczo zakazana albo bardzo silnie ograniczona. Granicę wyznacza nie tylko stan techniki, lecz także odpowiedzialność za ludzi, którzy nie mogą jeszcze wyrazić zgody na skutki podejmowanych decyzji.
Artykuł ma charakter informacyjny. Przepisy dotyczące badań na zarodkach i terapii genowej różnią się między państwami i mogą się zmieniać, dlatego w konkretnej sprawie należy sprawdzić aktualne regulacje oraz zasięgnąć opinii właściwej komisji bioetycznej lub prawnika.